Witam. Tak się zastanawiam nad jakimś rozsądnym lokowaniem pieniędzy dla dzieci. Teraz się mi powodzi na tyle dobrze, że mógłbym parę zł miesięcznie odkładać dla nich. Na przyszłośc, na studia, na mieszkanie czy na czarną godzinę... Nie wiem jak długo będzie mi się powodzić dobrze więc nie chciałbym odkładać w czymś co mnie zmusi do wpłacania jak nie będzie z czego. Z drugiej strony może być lepiej i może będę mógł odkładać więcej. Czy macie jakieś pomysły na oszczędzanie - ewentulanie jakieś sprawdzone
sposoby? Jak mieszkania były nieco tańsze, to znajomy miał taki plan: Przyszedł do niego jakiś ubezpieczyciel czy coś takiego , i przez 2 godziny tłumaczył mu o jakimś funduszu, na który ma wpłacać kilka stów miesięcznie. Po 18 latach na funduszu zbierze się jakaś wielka kwota. Jak znajomy kazałmu to udowodnić, to tamten zaczął się mieszać. Jak zapytał, czy obliczenia uwzględniają np inflację, to ów sprzedawca marzeń powiedział, że to wszystko obliczyli szwajcarscy specjaliści... No i znajomy zrobiłmu wykład: - kupuje kawalerkę, na kredyt; - rata kredytu - te kilka stów, które wkładałbym do waszej czarnej dziury - szybko policzył, sprzedawcy co do grosza, ile musi spłacić kredytu i wyszło, że w ciągu bodajże ośmiu lat - wynajmuje kawalerkę, najemca płaci mu do ręki właśnie te kilka stów co miesiąc, co idzie na spłątę kredytu. - po ośmiu latach ma własnościową kawalerkę, która przynosi dochody... - po 18 latach dziecko ma swoje mieszkanie i odłożoną sporą sumę Sprzedawca zbaraniał. Kumpel - sam się zdziwił, jakie to proste, i kupił swojemu rocznemu dziecku kawalerkę na kredyt. Teraz pewnie dziecko ma osiem lat. Kawalerka przybrała na wartości, pewnie już prawie się spłaciła. Teraz niestety nie jest ot takie proste, ale trzebaby pomyśleć o podobnym patencie, bo mój niedługo będzie miał roczek! Serdeczne pozdrowienia