wybranym lekarzem dla własnego (i dziecka) zdrowia psychicznego. Ja też mam wybranego pediatrę. Ale nie od razu obdarzyłam go pełnią zaufania. Teraz jestem ostrożna

Z drugiej strony dobrze jest, jak lekarz nas trochę zna. A będzie miał taką możliwość, jak trochę z nim podyskutujemy

Na przykład niektórzy oczekują od lekarza, że uleczy ich dziecko szybko, inni godzą się na dłuższe chorowanie, byleby maksymalnie ograniczyć leki, szczególnie te z efektami ubocznymi. Ja należę do tych drugich. Wolę poczekać dzień, dwa z antybiotykiem, bo może okaże się niepotrzebny. Nie stosuję Olbasu, bo jest niewskazany dla dzieci skłonnych do alergii. Choć pomaga - boję się efektów ubocznych. Prawdopodobnie min. z tego powodu nie zaleca się go dla dzieci poniżej roku. Jeśli jednak lekarz _znając_ dziecko, wiedząc, że on takich skłonności nie ma (a skąd?) rozważy, że efekt leczniczy (choć zazwyczaj do zastąpienia innymi środkami) jest w danym przypadku ważniejszy i przypisze Olbas - to czemu nie? Na pewno jednak nie jest to powód do uchylenia zaleceń producenta i polecania innym niemowlakom. A od pediatry i tak domagałabym się uzasadnienia... Kiedyś wymogłam na mojej pediatrze wstrzymanie się od podawania antybiotyku. Zapalenie ucha udało się wyleczyć

Jakiś czas potem w podobnej sytuacji pediatra już prawie wypisując antybiotyk, stwierdziła, że on przecież sobie z chorobą dobrze poradził poprzednio, więc może i teraz spróbować. Udało się. Gdybym nie negocjowała, miałby dwa razy więcej przypisany antybiotyk. Dla mnie to już sukces. Więc negocjuję, a jak mi się ulotka nie zgadza z zaleceniem lekarza, to staram się to wyjaśnić. Bo tak naprawdę to ja odpowiadam za moje dziecko. Pozdrawiam Jola Emilka (8,5 l) Piotruś (4 l)