|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Pare dni temu, moj chlopak, otrzymawszy ode mnie kolejna serwetke do kolekcji stwierdzil, ze moglabym sprzedawac swoje dziela . Pomyslalam, ze to zart, bo jakze mozna sprzedac cos, czemu sie poswieca dluuuuuugie godziny? (rozumiecie to, prawda?) Probowalam Mu to wytlumaczyc, ze tak nie mozna, ze to byloby bardzo nieprzyjemne dla mnie, ale zdaje sie uznal te moje tlumaczenia za nieuzasadniony kaprys  ( Ale nic to...jakos bym nad tymi Jego propozycjami przeszla do porzadku dziennego, gdyby dzisiaj moja Mama nie stwierdzila, ze pomysl sprzedazy jest swietny. No po prostu rece opadaja...jak wytlumaczyc osobom, ktore nic nie tworza (o ile mozna tak powiedziec), ze nie mozna sprzedawac, bo to bylby wrecz grzech? No powiedzcie same...tego nie zrozumie nikt, kto sam nie robotkuje  ( Agnieszka
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Pare dni temu, moj chlopak, otrzymawszy ode mnie kolejna serwetke do kolekcji stwierdzil, ze moglabym sprzedawac swoje dziela . Pomyslalam, ze to zart, bo jakze mozna sprzedac cos, czemu sie poswieca dluuuuuugie godziny? (rozumiecie to, prawda?) Probowalam Mu to wytlumaczyc, ze tak nie mozna, ze to byloby bardzo nieprzyjemne dla mnie, ale zdaje sie uznal te moje tlumaczenia za nieuzasadniony kaprys ( Ale nic to...jakos bym nad tymi Jego propozycjami przeszla do porzadku dziennego, gdyby dzisiaj moja Mama nie stwierdzila, ze pomysl sprzedazy jest swietny. No po prostu rece opadaja...jak wytlumaczyc osobom, ktore nic nie tworza (o ile mozna tak powiedziec), ze nie mozna sprzedawac, bo to bylby wrecz grzech? No powiedzcie same...tego nie zrozumie nikt, kto sam nie robotkuje ( Agnieszka a na zamowienie bys nie robila? ja tam nic zdroznego w sprzedazy nie widze...nawet jestem dosc dumna, jesli ktos mi zamowienie zlozy (do tej pory dwa - jedno na dwie kolderki - bliznieta w rodzinie). zeby bylo glupiej , ani za jedno ani za drugie nie wzielam forsy, poza kosztami materialu na te dla blizniakow....ale czego bym nie potrafila, to zrobic cos z mysla, ze to bede PROBOWAC sprzedac... tu jestem zdecydowanie anty.... Krysia K.T. - starannie opakowana
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Mama nie stwierdzila, ze pomysl sprzedazy jest swietny. No po prostu rece opadaja...jak wytlumaczyc osobom, ktore nic nie tworza (o ile mozna tak powiedziec), ze nie mozna sprzedawac, bo to bylby wrecz grzech? No powiedzcie same...tego nie zrozumie nikt, kto sam nie robotkuje ( no ja Ciebie rozumiem kochana, wszyscy Ciebie tutaj rozumieją śmiem twierdzić, wole oddac w prezencie, cokolwiek innego zrobić ale nie sprzedać, czas na wytworzenie dzieła cobytoniebyło jest absolutnie bezcenny, co innego jak powiedziałam podarować komuś kogo się lubi coby mu oko cieszyło wtedy tak, ale sprzedawać, a za ile że niby? kogo by było na to stać? nie trap się, zdanie laików możesz że tak powiem niepotraktować pozdrawiam ciepło ula. - Ukryj cytowany tekst -- Pokaż cytowany tekst - Agnieszka
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Pare dni temu, moj chlopak, otrzymawszy ode mnie kolejna serwetke do kolekcji stwierdzil, ze moglabym sprzedawac swoje dziela . Pomyslalam, ze to zart, bo jakze mozna sprzedac cos, czemu sie poswieca dluuuuuugie godziny? (rozumiecie to, prawda?) Probowalam Mu to wytlumaczyc, ze tak nie mozna, ze to byloby bardzo nieprzyjemne dla mnie, ale zdaje sie uznal te moje tlumaczenia za nieuzasadniony kaprys ( Ale nic to...jakos bym nad tymi Jego propozycjami przeszla do porzadku dziennego, gdyby dzisiaj moja Mama nie stwierdzila, ze pomysl sprzedazy jest swietny. No po prostu rece opadaja...jak wytlumaczyc osobom, ktore nic nie tworza (o ile mozna tak powiedziec), ze nie mozna sprzedawac, bo to bylby wrecz grzech? No powiedzcie same...tego nie zrozumie nikt, kto sam nie robotkuje ( Agnieszka `````````````````````````````````````` Kochana , przygotuj sie na to ze NIKT tego nie zrozumie  Jeszcze sie nie zdarzylo, zebym sorzedala to co zrobilam dla siebie. Jesli sie komus cos niezwykle podobalo, to umawialam sie ze jemu tez zrobie - po prostu robilam na zamowienie. Moj maz to sie nawet smieje, ze ja bym predzej ktoregos z naszych synowsprzedala niz zdjela ze sciany robotke  )))) Ale sie nie martw - my wszystkie rozumiemy twoj bol  )))))))))))))) Grazyna
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Kiedys kolezanka zasugerowala, ze moglabym sprobowac sprzedawac to, co wyhaftuje np. w Sukiennicach (bo ja z Krakowa). Ja widzialam 2 przeszkody: 1. nie mam czasu, zeby haftowac dla siebie, albo na prezenty, a co dopiero na sprzedaz 2. ciezko byloby wycenic taka robotke , bo o ile materialy (kawna + mulina) maja jeszcze jakas wartosc wymierna, to czasu i serca wlozonego w haftowanie nie da sie w zaden sposob wycenic - zawsze kiedy robie cos komus na prezent mysle o tej osobie i o radosci, jaka jej sprawie (mam nadzieje  takim drobiazgiem  Boje sie, ze wiekszosc osob (zaryzykuje nawet, ze niky) nie zrozumialaby wysokiej (jak mniemam) ceny, jaka kazda z nas zazyczylaby sobie za swoje dzielo! Zreszta, nie wyobrazam sobie, zeby ktoras z nas sie tak skomercjalizowala! Pozdrawiam  Arleta
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
obrazki urodzinowe O ja biedna...
|
|
Pare dni temu, moj chlopak, otrzymawszy ode mnie kolejna serwetke do kolekcji stwierdzil, ze moglabym sprzedawac swoje dziela . Pomyslalam, ze to zart, bo jakze mozna sprzedac cos, czemu sie poswieca dluuuuuugie godziny? (rozumiecie to, prawda?) Probowalam Mu to wytlumaczyc, ze tak nie mozna, ze to byloby bardzo nieprzyjemne dla mnie, ale zdaje sie uznal te moje tlumaczenia za nieuzasadniony kaprys ( Ale nic to...jakos bym nad tymi Jego propozycjami przeszla do porzadku dziennego, gdyby dzisiaj moja Mama nie stwierdzila, ze pomysl sprzedazy jest swietny. No po prostu rece opadaja...jak wytlumaczyc osobom, ktore nic nie tworza (o ile mozna tak powiedziec), ze nie mozna sprzedawac, bo to bylby wrecz grzech? No powiedzcie same...tego nie zrozumie nikt, kto sam nie robotkuje ( Agnieszka Hmmm... Jak by tu powiedziec... Co by nikogo nie urazic... Moze tak: Moim najwiekszym dzielem jest obraz 98x87 cm, caly zakrzyzykowany, nie byl bardzo trudny, bo to sa kolorowe kwadraty i prostokaty, wiec latwizna. Ale wyszywalam go prawie rok. Drugi rok lezal sobie w pufie (jak wiekszosc moich dzielek). Ale zanioslam go do oprawy i pewien pan, obecny tam rowniez, zaproponowal mi, ze to ode mnie kupi. Zapytalam, ile mi zaplaci, wymienil cene, moja reakcja - klasyczny opad szczeny  ! Zgodzilam sie na pniu, umowilam sie z panem na drugi dzien (wcale nie wierzylam, ze transakcja dojdzie do skutku), pan pojawil sie na umowionym miejscu z umowiona suma. Ja nie zarabiam malo, no tak srednio, ale to byly prawie 3 moje pensje. Wierzcie mi, poczulam sie wtedy jak prawdziwy tworca.  )) Obraz wyszylam dla siebie jeszcze raz, trwalo to jakos krocej i wyszedl ladniejszy.  )) Od tego czasu cos czasem sprzedam, choc rzadko. I nie mam wyrzutow sumienia! Prezentow daje mnostwo - wszystkie dzieci moich znajomych dostaly urodzinowe obrazki (wysle schematy na serwer), moj facet juz nie bardzo ma gdzie wieszac jachty i jachciki. I na zamowienie tez robie. Dziewczyny! Jezeli cos umiemy dobrze, wkladamy do godziny pracy i wysilek, nawet jezeli dla nas to czysta przyjemnosc, to jezeli nadaza sie okazja, nalezy sie cenic. Moze ja jestem materialistka... Nie wiem, nie jestem w stosunku do siebie obiektywna. To tyle - rozpisalam sie strasznie, choc normalnie tego nie czynie. Pozdrawiam cieplutko - Anka
|
|
|
|
Loguj się
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|