|
Marynatka: Jego dziecko mogło zachorować w tym samym dniu co twoje. Sadzisz ze rodzic oddajacy do zlobka dziecko kaszlace i zatkanym nosem przejmie sie tym, ze dziecko zwymiotuje wieczorem i rano pojdzie z nim do lekarza? - nie doceniasz bezmyslnosci ludzi. Kaszel i zatkany nos to może być alergia. Z rota wirusem te objawy nie mają nic wspólnego. Widzę, że nie bardzo się orientujesz jakie są objawy rotawirusa, więc pozwól na małe kompendium wiedzy za jednym z internetowych portali: Rotawirus Atakuje głównie wiosną i zimą. U dzieci wywołuje gwałtowną biegunkę i wymioty. Oglądany przez mikroskop przypomina koło ze szprychami, stąd nazwa od łacińskiego rota , czyli koło. Gdy twój maluch zarazi się, świat rzeczywiście zaczyna się kręcić w koło. Od jednego wypróżnienia malca do drugiego. Z ręki na rękę Szczególnie narażone na zakażenie rotawirusem są dzieci od 6. miesiąca do 2. roku życia. W pierwszym półroczu chroni malca niedojrzały jeszcze przewód pokarmowy i przeciwciała, otrzymywane z mlekiem matki. Kilkulatki zwykle przeżywają zakażenie tym wirusem łagodniej niż maluchy. Najłatwiej się zarazić w dużej grupie rówieśników żłobku czy przedszkolu. Wystarczy, by dziecko chore lub takie, które niedawno miało biegunkę, nie umyło rąk po wyjściu z toalety. Podczas zabawy w grupie wirus bardzo szybko przenosi się z ręki na rękę. Gdy wirus atakuje Na początku choroby dziecko zwykle ma podwyższoną temperaturę (ok. 38°C). Potem następują gwałtowne wymioty i biegunka - nawet ponad 10 stolców na dobę. Są one luźne, wodniste, zielonożółte, tryskające i poza zupełnie wyjątkowymi sytuacjami nie zawierają krwi ani śluzu. Dziecko traci ogromne ilości płynów i elektrolitów, staje się słabe, senne. Bardzo szybko może dojść do groźnego dla zdrowia odwodnienia. Jego objawy to: zapadnięte ciemiączko, suche, spierzchnięte, karminowe usta, zapadnięte gałki oczne, zgaszone, matowe oczy, płacz bez łez. Jeśli w dodatku niemowlę nie zmoczyło od trzech godzin pieluszki (zaś starsze dziecko nie zrobiło siusiu od 6 godzin), a uchwycona dwoma palcami skóra na jego brzuchu tworzy fałd, który się nie rozprostowuje nie ma wątpliwości, że to odwodnienie. Uwaga, niech cię nie niepokoi oddawanie do kilkunastu stolców na dobę przez niemowlę karmione piersią. Są one zwykle miękkie i mają półpłynną konsystencję. Jeśli dziecko prawidłowo przybiera na wadze, wszystko jest w porządku. U dziecka karmionego butelką niepokój powinno budzić oddanie więcej niż pięciu płynnych kupek w ciągu 24 godzin. Pod kroplówką Lekarz zadecyduje, czy malec powinien trafić do szpitala. Wszystko zależy od stanu ogólnego dziecka, jego wieku, czasu trwania i stopnia nasilenia biegunki. Po przyjęciu na oddział dostanie kroplówkę, która uzupełni utraconą wodę i cenne elektrolity. Malcowi pobierze się kał do badania, by stwierdzić, co wywołało biegunkę. Potwierdzenie szybkim testem obecności wirusa w kale przesądza o rozpoznaniu. Rotawirusy zachowują się w jelitach dosyć perfidnie, stąd ich siła. Wnikają w komórki nabłonka jelit i nie dość, że je uszkadzają, to jeszcze znikają dopiero wtedy, gdy wszystkie zakażone komórki nabłonkowe się złuszczą i zostaną wydalone z kałem. Dlatego od momentu ustąpienia biegunki mija zwykle jeszcze około 7 dni, nim zakażone rotawirusem dziecko przestanie go rozsiewać. Pobyt w szpitalu trwa zazwyczaj kilka dni do czasu, gdy stan dziecka na tyle się poprawi, że będzie mogło normalnie pić i jeść. Pokaz mi w tym tekście jedno malutkie słowo dotyczące kaszlu i kataru - co jakoby sugerujesz spowodowało zarażenia dziecka rotawirusem. Dziecko które mogło zarazić twoje mogło być w początkowej fazie choroby lub już po chorobie - ale jeszcze w 7 dniowym etapie zarażania tą chorobą. Lekarz prowadzący dziecko numer dwa (Twoje dla jasności nazwijmy 1, żeby dzieci się nie myliły), mógł po prostu nie powiedzieć rodzicom, że dziecko jeszcze zaraża - są tacy lekarze...niezbyt kompetentni. Zwalanie wszystkiego na rodziców to gruba przesada. Dziecko numer dwa mogło jak już pisałąm zachorować w tym samym dniu co dziecko numer 1. U dziecka numer 1 objawy mogły nastapić szybciej niż u 2. Możliwości jest wiele - także takich - że dziecko mogło się zarazić na spacerze itp. Czy jakbyś widział w przedszkolu takie dziecko jak moje - mokry kaszel od gęstego kataru spływającego do gardła (odksztuszanie, bo dizecko na tyle dobrze jeszcze noa nie wysmarka), z ciągle cieknącym nosem, podrażnionymi oczami, niejednokrotnie lekko podropiałymi - co byś pomyślał? Że posłałam chore dziecko do przedszkola czy że jest alergikiem? Bo moje jak to się ostatnio okazało się jest alergikiem i musiałam doniśc stosowne zaświadczenie do przedszkola - że wolno mu tam chodzić. Bo się niektórzy rodzice burzyć zaczynali, że moje dziecko chodzi do przedszkola, zaraża i jest non stop chore. dziś zawiozłam zaświadczenie i teraz mówiąc obrazowo tamci rodzicie mogą mi skoczyć . Moje dziecko ma prawo chodzić do przedszkola - pomimo nieustannego kaszlu i kataru.
|