|
Wyslalem juz wiadomosc na pl.sci.medycyna ale byc moze nie jedna osoba miala stycznosc z tak szerokim pojeciem jakim jest szpital lub o wiele wezszym - cysta na jajniku i bede mogl liczyc rowniez na Wasza pomoc!! Oto ta wiadomosc: Witam i przepraszam, ze nie przejrzalem grupy, ale wracam ze szpitala od bardzo zalamanej zony i chcialbym uzyskac pare informacji. A bylo tak: Od paru dni zona miala bole w okolicach brzucha, ktore nasilily sie w poniedzialek. W poniedzialek po poludniu odwiedzilismy lekarza wewnetrznego (zona nie powiedziala ze staramy sie o dziecko i jest w trakcie leczenia) i ten wypisal skierowanie do ginekologa i jakies tabletki, ktore nastepnego dnia pani ginekolog odradzila, poniewaz moga zaklocic wczesniejsze leczenie. U ginekologa zona dowiedziala sie, ze standardowo leczenie polega na podawaniu antybiotykow, ale w tym przypadku radzi isc do szpitala na obserwacje i ewentualne podawanie leku dozylnie. Dzis rano bylismy u ordynatora oddzialu, ktory po zrobieniu usg stwierdzil, ze powinna byc operacja i ze do jutra ma sie zdecydowac, czy podpisze zgode. Troche mnie zaskoczyla taka szybka decyzja bez nawet wytlumaczenia czemu, dlaczego, po co? Tym bardziej, ze bol brzucha byl coraz slabszy i dzis rano prawie w ogole ustapil (ale moze to z powodu nerwow??) Nie wiem co mamy myslec - z jednej strony slyszymy, ze panuje praktyka konsultacji z koperta , od innych slyszy sie, ze lekarze sa chetni na kazda operacje bo za to maja placone, a od jeszcze innych, ze przechodzili to samo (tez dosc spore cysty na jajniku) i leczenie bylo tylko farmakologiczne. Nie musze chyba mowic, jak czuje sie moja zona po tym co uslyszala, zwlaszcza, ze w tym samym szpitalu miala spartaczona operacje wyciecia wyrostka i malo brakowalo a skonczylo by sie tragicznie (zapalenie otrzewnej, druga operacja i 1,5 miesieczne leczenie) Prosze o porade. Lekarz delikatnie sugerowal, ze mamy przyjsc pogadac , operacja miala by byc w przyszlym tygodniu, ale lekarz powiedzial, ze nie wyjdzie na weekend (uzasadnienia brak i znowu plotka, ze szpital ma placone, jesli leczenie trwa co najmniej 7 dni), duzo zbiegow okolicznosci, plotek i nikt nic nie wie. Poniewaz mam do czynienia ze szpitalem po raz pierwszy nie za bardzo wiem w co wierzyc a w co nie? Podane tu informacje sa w wiekszosci zaslyszane, byc moze szczatkowe i chaotyczne, ale moze wystarcza, aby ktos mogl mi pomoc. Prosze bardzo o pomoc i rade co mamy robic Dzieki wielkie Arek
|