http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1170701&KAT=239 I dwa wyjatki z tekstu: zewsząd otacza nas żywność i nie trzeba się martwić, że jej zabraknie. W krajach rozwiniętych występuje nadprodukcja żywności. By ją sprzedać oferuje się klientom większe jej ilości w tej samej cenie. Kuszą coraz większe hamburgery w cenie mniejszych, słodzone napoje czy batoniki z napisem teraz 20 procent grafis. Powstają restauracje gdzie każdy za określoną kusząco korzystną cenę może jeść ile chce. Niestety oprócz atawistycznego pędu do najadania się korzystamy z promocji bo nie lubimy przepuszczać okazji. Efekt? Koszty leczenia chorób, związanych z otyłością, sięgają w USA 75 -100 miliardów dolarów rocznie. Jedna trzecia Amerykanów jest otyła, druga jedna trzecia ma nadwagę. Ludzie z obu tych grup częściej zapadają na choroby serca, cukrzycę, choroby nowotworowe. Otyłość już dawno stała się chorobą cywilizacyjną. Do niedawna problemy z otyłością dotyczyły głównie ludzi po 25. roku życia. Obecnie coraz częściej tyją osoby w wieku 20, 15, a nawet 10 lat. W Polsce tzw. nadmierną masę ciała ma 5-15 proc. dzieci, i liczba ta stale rośnie. Otyłych dzieci w krajach uprzemysłowionych przybywa szybciej niż otyłych dorosłych. Na otyłość cierpią już dwu- i trzylatki Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ im wcześniej dopadnie nas nadwaga tym szybciej pojawią się choroby jej towarzyszące np. cukrzyca i powikłania z nią związane: uszkodzenie nerek, wzroku i nerwów obwodowych oraz miażdżyca serca. Jak oceniają specjaliści w Polsce źle żywionych jest prawie 80 proc. dzieci między pierwszym a trzecim rokiem życia, głównie z powodu mało urozmaiconej diety. Najmłodsi Polacy jedzą głównie produkty o małej wartości odżywczej, obfitujące w tłuszcze i cukry. Zgodnie z naturalnymi potrzebami są na ogół żywione jedynie niemowlęta. Ja nic nie sugeruję, ale ta przysłowiowa buła i soczek z promocji się kłania. Sowa - złowieszczo marudząca