Forum
Witamy, Gość
Proszę Login albo Zarejestruj.    Zapomniałeś hasło?
jak żyć z chorobą Jak żyć z chrobą ? - długie .... (1 wejść) (1) Gości
Idź na dół Odpowiedz Ulubione: 0
TEMAT: jak żyć z chorobą Jak żyć z chrobą ? - długie ....
#8893
Aga ()
Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Data urodzin:
jak żyć z chorobą Jak żyć z chrobą ? - długie ....  
Witam, nie ukrywam, że do napisania natchnął mnie post czy ktoś ma kontakt ... , choć nie długo jestem na tej grupie ( choć choruje od ponad 10 lat ... ) zdążyłam się przekonać, że panuje na tej grupie atmosfera wzajemnego wsparcia i zrozumienia! To naprawdę niesamowite ... ale nie o tym chciałam. Od najmłodszych lat marzyłam o tym, aby zostać lekarzem, nie tym od ludzi - chciałam leczyć zwierzęta. Myślałam, że człowiek zawsze sobie poradzi, medycyna wciąż się rozwija, jest tak wielu specjalistów w różnych dziedzinach, a zwierzęta takie bezbronne, nikt tak naprawdę nie interesuje się ich losem, więc postanowiłam zostać weterynarzem. Miałam 15 lat jak niespodziewanie zachorowałam na serce. Szok, strach, zdziwienie... Wreszcie złość i wściekłość zawładnęła mną. Dlaczego ja?! Dlaczego w tak w młodym wieku?! To pytania, na, które nikt nie znał odpowiedzi... Na początku myślałam, że to kara za moje wcześniejsze podejście, że niedoceniałam wartości zdrowia i życia ludzkiego - gorzko płakałam, co noc, nie mogąc sobie poradzić z tym, co się stało. Od tamtego dnia nic już nie było takie same, wszystkie plany legły w gruzach, świat przewrócił mi się do góry nogami i czułam się strasznie bezradna! Dni, miesiące, lata mijały leniwie, a każdy dzień przynosił inne wiadomości na temat mojej choroby i niebyły to na pewno dobre wiadomości. Zabiegi, powikłania, lekarstwa, zastrzyki, pogotowie, szpital - to był mój dzień powszedni. Wszystkie inne rzeczy zostały odsunięte na drugi plan, a życie zdeterminowane było walka z chorobą - to nie była już bitwa, to istna wojna o życie, to moja wojna i mojej mamy, która ramię w ramię walczyła razem ze mną każdego dnia. To, co się stało zupełnie zmieniło mnie i moje myślenie o przyszłości, dziecięce marzenia zostały zastąpione dojrzałymi przemyśleniami, życiowymi doświadczeniami. Nie mogłam znaleźć swojego miejsca, celu w życiu - gdzieś wpadła myśl - może medycyna? Bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, ale wiedziałam, że ja właściwie medycynę już studiuje od kilku lat, sama dla siebie jestem lekarzem, pielęgniarką i pacjentem. Zadałam sobie pytanie: czy takie życie odpowiadałoby mi? Czy codzienna praca z chorymi ludźmi byłaby dla mnie do zniesienia? Czy czasem nie pogrążyłoby mnie to tak bardzo, że nie miałbym już dystansu do swojej choroby - dystansu, który przez tyle lat wypracowałam sobie? Może zabiłoby to w mnie wrażliwość na ludzkie cierpienie, na swoje cierpienie, a może wręcz odwrotnie, stałbym się po prostu hipochondrykiem i już nigdy nie potrafiłabym normalnie żyć. Dziś, kiedy wracam do tamtych czasów, mając już wiedzę psychologiczną - myślę, że dobrze się stało, iż moja edukacja poszła w innym kierunku. Tamtego roku, kiedy pojechałam do Warszawy na zabieg dowiedziałam się wiele o sobie, o ludziach i o tym, co chcę robić w życiu. Zobaczyłam jak ludzie każdego dnia umierają bezradni, umiera ich nadzieja. Umierają dzieci, dorośli, a w raz z nimi umierają ich najbliżsi - rodziny, przyjaciele... Umierają zanim jeszcze przyjdzie dzień odejścia ich na inny świat! Pochłonięci cierpieniem w chorobie, kiedy już nie mają siły walczyć, kiedy są już tak zmęczeni psychicznie, że nie są wstanie myśleć o niczym innym - nie potrafią powiedzieć: ja chcę żyć! Nie potrafią, czy nie chcą? Chcą, aby to się już skończyło, nie jest ważne, w jaki sposób, po prostu chcą, aby to się wreszcie skończyło! Widziałam tez ludzi nieuleczalnie chorych, nie mających szansy na wyzdrowienie, a jednak nie poddających się, nie dopuszczali do siebie wiadomości, ze już nie długo umrą, - bo to nie kłamstwo, lecz prawda zabija nadzieję! Spotkałam kiedyś człowieka, który był po kilku zawałach, a jego serce tak słabe, że nie mógł sam chodzić, ratunkiem dla niego był tylko przeszczep. Miał kalendarz z wyrywanymi kartkami zawieszony nad łóżkiem szpitalnym, widziałam jak każdego ranka zrywał kartkę z kalendarza i płakał ze szczęścia, że został mu podarowany jeszcze jeden dzień życia! Byliśmy razem na oddziale intensywnej terapii, ale przychodzili do nas ludzie z innych oddziałów, u nas zawsze było wesoło, chciało się żyć. Wiele się od niego nauczyłam, nauczył mnie cieszyć się tym, co się ma w danej chwili, szacunku do własnych myśli i jak zaakceptować własną chorobę. Nie jest to łatwe i nie zawsze udaje mi się tak postępować, ale to bardzo pomaga, za każdym razem przekazuję to innym. Choć minęło ładnych kilka lat od tamtej pory, zapamiętam go do końca życia! W dzień swojej operacji nie zerwał kartki z kalendarza, wiedział, że nie wróci... Zastanawiacie się pewnie to w czym problem ? Ano w tym, ze ja mam 25 lat, skończyłam psychologie, więc wiele potrafię sobie wytłumaczyć ... lecz nie potrafię normalnie żyć ... wciąż myślę ( boje się !) o śmierci ... jest to czasem nie do zniesienia, nie potrafię się pogodzić z tym, ze jestem chora, że wciąż musze walczyć ze złymi wiadomościami - ja już chyba nie mogę z tym żyć, nie mam siły ... naprawdę ... nie potrafię sobie przetłumaczyć niczego ... nie myślę racjonalnie ... proszę napiszcie jak Wy walczycie o życie, jakie są Wasze sposoby na życie z choroba ... ? Napiszcie o uczuciach, może są podobne do moich ? Dodam, ze jestem osoba bardzo komunikatywną, mam wielu przyjaciół, mam duże poczucie humoru i dystans do siebie - kurcze brzmi to jak anons matrymonialny ale nie potrafię wyzbyć się strachu ... bólu ... chyba porostu panicznie boję się śmierci, śmieci bezsensownej i niespodziewanej ... Aga
 
Loguj się Loguj się  
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Idź do góry Odpowiedz
Polish Version by JoomlaPL.com Team
Powered by FireBoardPobierz nagłówki ostatnich postów.
 

Ankieta

Na kontrolne wizyty chodzę do lekarza
 

Gościmy

Odwiedza nas 46 gości
Profesjonalny Serwis Prawny
Prawo cywilne, pracy, rodzinne, Po…
www.prawoprywatne.pl
ATV Kielce
ATV Kielce, Quady Kielce
www.atvkielce.pl
rachunki bankowe
rachunki bankowe
www.millenet.pl
ochrona Sopot

www.alertbox.pl
webmaster
Tworzenie stron internetowych
seba0p.pl

[+]
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • fresh color
  • warm color
Mark Knopfler łożysko kulkowe Dna moczanowa ślubne zaproszenia nsk lampy pozycjonowanie windykacja
target coupon code old navy coupon news paper news channel 8 job search engines