
Krzysztof Bejner jest albo niezwykle uprzejmy, albo nieco zlosliwy piszac o mnie: walczyl jak lew . Moj brat pojechal walczyc. Ja ostatni tydzien maja lezalem chory, w pierwszym tygodniu czerwca zapalenie zatok zastapila jakas cholerna wprost alergia, treningi zaczalem w zeszly poniedzialek - dwa razy tempowki, raz miekko i raz sprint (za 3 tygodnie) - to troche malo by walczyc (zakwalifikowano mnie do masters 1), zwlaszcza, ze wielu tam obecnych, mocnych zawodnikow potraktowalo przygotowania do wyscigu bardzo powaznie. IMHO znakomita okazja do treningu (co sie udalo), a wyniki sportowe.. byleby nie bardzo kompromitujace (nie wiem, czy sie udalo..) Czasowka 10 km z nawrotem, teren falisty, IMHO ciekawe doswiadczenie. Pogoda taka sobie, zaczynalo mzyc, ale o dziwo przestalo (obok w Gizycku bylo oberwanie chmury). Warszawiacy (kol. Sylwek, Topol-Topolski, Kurczak-Karpinski i Banan-Banaszek) nie startowali. Hm.. na co stac mastersow? Zalozylem, ze przecietny masters na rowerze nie-czasowym wykreci srednia ~40 kmph i aby nie rzucac sie w oczy tak wlasnie nalezy pojechac. O sekundy nie walczylem, ot' piekna wydolnosciowka, tescik, aby wypasc w normie. Tak pojechalem, niestety ze srednia 38.5 kmph wypadlem marnie. Mistrz Polski i v-mistrz swiata kol Flak mial czas 12.55, ale.. nie wygral. Wynik kol. Marciniaka (obaj 1) 12.19 zdeklasowal rywali i bylby IMHO dobry nawet wsrod zawodowcow. Fantastycznie wypadl na czasowce Krzysztof Bejner uzyskujac czas 13.09, zajmujac trzecie miejsce w kategorii 2 ze strata do zwyciezcy kategorii niecale 2 sekundy! Uwzgledniajac niedoskonalosci pomiaru czasu mozna zawodnikow na podium dwojki sklasyfikowac ex-equo. Nadmienie, ze czas Krzysztofa daje pewne 3 miejsce w kategorii 1 i rownie pewne zwyciestwo w 0. Piekna, opanowana dobra technicznie jazda, aerodynamiczna sylwetka (w czym pomagal kosmiczny kask z krainy deszczowcow ), rower chyba z przystawka, ale bez pelnego kola itp. Gratulacje! Uwaga na marginesie: jesli chcemy wypasc srednio, to albo trzeba byc dobrze przygotowanym, albo dokladnie obliczyc sie na trasie przed wyscigiem, albo zwracac uwage przy zapisach w jakim gronie sie startuje. Zawodnicy startowali co 1 minute, ja doganialem zawodnika przede mna, a sam bylem doganiany przez brata (ktory jednak mnie nie doszedl), co dawalo zludne poczucie, ze jade w sam raz. Niestety ten przede mna mial AFAIK najgorszy czas

Chyba dzialal podobny mechanizm u sasiednich zawodnikow, bo startujacy z numerami 21-25 zajeli miejsca 9-15. Jesli za nami jedzie np. zwyciezca, to gdy nas minie troche pociaga nas za soba , chocby i psychicznie. Gdy ktos bardzo dobry siedzi nam na plecach tez odczuwamy pewien doping. Nazajutrz start wspolny. Kategorie 0, 1 i 2 startowaly razem. Sa i zawodnicy mocni, nadmienie, ze np. w zerowce jechalo dwoch ludzi, ktorzy startuja corocznie w Idea Mazovia Tour, z czego jeden mial w tym sezonie jezdzic w Legii. Ponoc za rok bedzie.. Nie wyrozniali sie jakos szczegolnie na tle innych. W 1 mocne chlopaki, w 2 tez mocno. 44 zawodnikow na kretej i waskiej drodze to sporo. Z jednej strony poczatkowo troche blokowalo to ataki, z drugiej bardzo trudno bylo sie przecisnac do czuba. Trzeba miec twarde lokcie, dobra rownowage i dobra jazde po poboczu.. /* Na marginesie - zauwazylem to juz dzien wczesniej, ale tego dnia szczegolnie, dzieki tlokowi: w gronie zawodowych mastersow z kategorii 1 i 2 ciezko miec szpanerski sprzet. Pamietacie kilka dni temu dyskusje o najdrozszym rowerze w Polsce? Taka, najdrozsza dostepna kierownica Cinelli RAW LE, za ~2.5 kPLN? Byla (podobno wygodna jest ona)! Ramy Look KG 486? Och, trzy, czy cztery takie.. Cosmic? Ksyrium SL 2004 (starsze sa niemodne

)? Zipp? Karbonowe korby FSA? Kompozytowy TCR 2004? jasne! Chamskich TCRow AluxX SL naliczylem 7 i wygladaly nieszczegolnie. Trudno w takim peletonie wypasc nie-blado.. */ Rozstrzygniecia zapadly na koncu 1. i poczatku 2. okrazenia. Szerzej, bo na glownej szosie, troche wiatr boczny, potem podjazd - i szostka mieszana sie urwala. Ja niestety bylem zle ustawiony na koncu grupy (nie przepchalem sie zawczacsu), wytrzymalosci szybkosciowej brak bo i skad by miala byc i gdy szedl decydujacy atak i wszyscy szli w trupa moj trup okazal sie niewystarczajacy. Jakby kategoria 2 szla np. 3 min. za kategoriami 0-1 to bym sie doczepil na gape . Jakby peleton pekl - to bym sie spokojnie wiozl w drugiej czesci. Jakbym przetrwal ten moment - to bym sobie dalej spokojnie jechal w grupie. A tak, zostalo skupic sie na milym, choc samodzielnym treningu, i gubieniu czasu w granicach przyzwoitosci. Inni urywani: 9 osob sie wycofalo, 6 zostalo za daleko za mna, jeden podobnie jak ja, ale mial ambicje walczyc o miejsce. Bodaj na 3 okrazeniu z peletonu poszedl jeszcze atak dwoch zawodnikow, za nimi kol. Marciniak (juz pisalem) i za nim moj brat. Marciniak zwolnil, peleton przyspieszel, brat ktory mial do Marciniaka dwie dlugosci roweru uznal, ze nie warto i dal sie wchlonac. Peleton lyknal brata i zwolnil, a uciekajaca dwojka zaczekala na Marcinika i tak moj brat drugi raz sie sfrajerzyl (pierwszy raz gdy na przelomie 1 i 2 kolka skoczyl w ucieczke, ktora dospawano i zaraz pozniej nie zabral sie w ucieczke 6 zawodnikow, ktora sie udala..). A na finiszu z peletonu na mecie jeszcze nie zauwazyl kol. Banaszka i przegral z nim pierwszy raz w sezonie. Choc chyba z grupy byl dosc wysoko. Ale ogolnie brakuje mu cwaniactwa kolarskiego i wyczucia w ktora ucieczke sie pakowac. Coz jeszcze: piekne szosy, dobry asfalt, pod gore lub pod wiatr

Taki trening byl tym, czego bardzo potrzebowalem. Sportowo - trudno bylo oczekiwac cudow. Mam nadzieje, teraz sie odbudowac, za tydzien-dwa gdzies pokazac z lepszej strony, a tam okazja rewanzu jest na poczatku sierpnia. Nie omieszkam

Uzdrawiam, Marek